środa, 2 listopada 2016

SANTO DOMINGO

Na zaproszenie Sióstr Benedyktynek Misionarek i ks. Proboszcza Leona miałam okazję mówić o Miłosierdziu Bożym w Santo Domingo. To miasto ma dopiero ok. 50 lat i jest tez stolicą diecezji Santo Domingo.
S.Ligia, moja koleżanka z Centrum Formacji Misyjnej, postarała się o relikwie św. Siostry Faustyny do kaplicy sióstr, i postanowiła mnie zaprosić. Kto by pomyślała, gdy byłyśmy w CFM że będziemy pracować w jednym kraju! Drogi Boże są niezwykłe...

I was talking about Divine Mercy and saint sister Faustina in Santo Domingo, because I had received the invitation from Sisters Missionaries Benedictinas and parish father Leon. This city is quite young - it has just 50 years.

S.Ligia, my fellow from Missionary Center in Warsaw, received the relic of saint sr. Faustina to the chapel of sisters and wanted to prepare the community of parish for this event so she invited me. We never even could thing in Missionary Center that one day will see again and work in this same country! The ways of God are the mystery...




A tu złożyli mi życzenia i były lody, bo dzień wcześniej miałam urodziny...

And here I received wished and we had some ice-cream because day before I had my birthday.



niedziela, 23 października 2016

NIEDZIELA MISYJNA / The Sunday of the Mission

Dziś w Polsce obchodzimy niedzielę misyjną, jest to okazja przesłać Wam wszystkim serdeczne pozdrowienia! Na misjach nie jest łatwo ale jak dla mnie...jest to najwspanialsze miejsce! Dużo pracy... różnych przeszkód, czasem zdrowotnych, czasem innych... ale mam w sercu tyle radości, pokoju... dziękczynienia Panu Bogu i ludziom...
Mojej Rodzinie a szczególnie mojej najmłodszej Siostrze Madzi, która zawsze mnie wspiera...
Tym, którzy już kilka lat wspierają mnie na misyjnej drodze - w pierwszym rzędzie Drogim Ojcom z Centrum Formacji Misyjnej - Ojcu Janowi i Kazimierzowi oraz koleżankom i kolegom z CFM.
  Profesorom misyjnym - o.Jarosławowi, Tomaszowi i Wojciechowi... i wspaniałym kolegom misjologom, szczególnie ks. Karolowi. Wszystkim pracownikom działów misyjnych, którzy wspierają Polskim misjonarzy.
Jestem wdzięczna moim Przyjaciołom - Bernadecie z Hong Kongu, Viktorowi, Marii i Aleksandrze z Argentyny i wszystkim, których spotkałam w Villa Dolores.
Dziękuję mojej patronce misyjnej - Gosi Karnasiewicz!
Ks. Proboszczowi Tadeuszowi, z mojej parafii i tych, którzy modlą się za mnie i za ks. Wojtka.
Nie dam rady wszystkim wypisać, ale wielkie, wielkie dzięki wszystkim!

Today we celebrate in Poland the Sunday of Mission, so there is good possibility to send my best greetings! The missions is not a easy thing...but personally, for me...it is wonderful place! There is a lot of work...a lot of obstacles, sometimes with the health, sometimes others...but I have in my heart a lot of joy, peace...and thanksgiving for God and for people...
To my Family, especially to my sister Magdalena, the youngest one, who supports me always..
For those who accompany me already few years on the way of mission - firstly my Dearest Fathers from The Missionary Center in Warsaw - Fr. Jan Fecko and Fr. Kazimierz Szymczycha, and my fellows From Missionary Center. My professors - fr. Jarosław, fr. Tomasz, fr.Wojciech and my great fellows from the studies, especially for fr. Karol. For all who work supporting the  Polish missionaries.
I'm very grateful my friends - Bernadette from Hong Kong, Vic, Maria and Ale from Argentina and all I could meet in Villa Dolores.
Thank you very much to my Patron of mission - Gosia Karnasiewicz.
To my Father of parish fr. Tadeusz, and all who support me and fr. Wojciech here.
I can't write about all who help me but one more time - THANK YOU VERY MUCH!





sobota, 22 października 2016

ŚLUB / Wedding

No tak Madziu, moja siostrzyczko, spełniam Twoją prośbę i opowiem jak było na ślubie :-).
To był piękny dzień - świeciło piękne słońce, i widoczna była radość na twarzach wielu osób.
Nas katechista Justino, po wielu latach życia samotnego (44) zdecydował się to zmienić.
Gdyby nie był katechistą (a katechista przecież ma dać przykład życia w łasce Bożej, wiec musi być albo w związku małżeńskim albo "soltero" - singiel) i nie miał tylu zachęty o.Seweryna do życia z łaską sakramentu, pewnie jak wielu tutejszych katolików żyłby w "union libre" (wolny związek).
Ale całe szczęście Justino chce być katechistą i korzysta z pouczeń Ojca Proboszcza.
Na wesele została zakupiona krowa, ponieważ zostali zaproszeni nie tylko mieszkańcy całej wioski ale i okolicznych. Nigdy w tej kapliczce nie widziałam tylu ludzi - niektórzy może pierwszy raz byli w kościele, a na pewno wielu pierwszy raz w życiu było na ślubie... Tak mało sobie je tutaj cenią... Związki nie są też trwałe... Trudna sprawa.
Ale skoro był obiecany posiłek - to wielu przyszło. Ludzie tu żyją bardzo biednie, więc taki obiad to nie byle co...
 Myślałam, że Nowożeńcy ubiorą się w swoje stroje, ale akurat tu tak nie było - pan młody nawet ściął włosy! (W niektórych plemionach panowie noszą warkocz a w niektórych kucyk).
Przy okazji były też 4 chrzty. Bardzo się cieszę, kiedy ludzie ptzyjmują sakramenty, chca być blizej Pana Boga!
Pomódlcie się za Młodą Parę!

Well Magdalena, my sister, I will fulfill your request and tell about how it was at the wedding :-).
It was a beautiful day - shine sun, and was visible joy on the faces of many people.
Justino, our catechist, after many years of living alone (44) decided to change it. He is living in one of the villages of Indians.
If he wasn’t catechist (a catechist has to be an example of living in the grace of God, so it must be either married or "soltero" - single) and did not recieve many incentives of fr.Severin, to life with the grace of the sacrament, perhaps as many local Catholics would live in the "union libre" (concubines) But fortunately Justino wants to be a catechist and wants to fulfill the teachings of the Father of Parish.
For the wedding was purchased a cow, because there were invited not only the residents of the village but the whole village and surrounding. I have never seen in the chapel so many people - some perhaps for the first time were in the church, and certainly many for the first time in their lives could see the wedding ceremony ... This sacrament is not very popular here ... The relation in family between man and woman not are very strong so often... The difficult thing .
But because it was promised a meal after the ceremony - so many people came. People here live very poorly, so the meal here is not a small thing ...
 I thought that the will have their traditional costumes, but it wasn’t like that - the groom even cut down his hair! (In some tribes, men wear a tress and some pony hair).
By the way, there were 4 baptisms as well. I am very happy when people receive sacraments, they want to be closer to God!

Pray for the newlyweds!





środa, 19 października 2016

NOWENNA I ŚWIĘTY FRANCISZEK / Novena and Saint Francis

Św. Franciszek jest tutaj jednym z bardziej znanych świętych a to dlatego, że pierwsze misje na tych terenach prowadzili franciszkanie (Wikariat Apostolski Zamora). Biskupem jest także franciszkanin  - bp.Walter Heras Segarra. Parafię w Guayzimi mają pod opieką franciszkanie a także św. Franciszek jest patronem Cacpe, czyli jednego z tutejszych urzędów...  I to właśnie osoby z tego urzędu tradycyjnie były odpowiedzialne za przygotowanie nowenny i święta św. Franciszka. Trochę pomagałam  - np. układałam dla nich modlitwę wiernych czy komentarze do darów ofiarnych, lub czasem grałam na gitarze. Każdy dzień nowenny był związany z fragmentem modlitwy św. Franciszka: "O Panie uczyń mnie narzędziem Twego pokoju...".
Po Mszy św. w niektóre dni była projekcja filmu. Było o św. Franciszku ale też o św. Maksymilianie Kolbe, który poszedł w ślady Franciszka - ten film nieco komentowałam oglądającym bo nie rozumieli wielu sytuacji z filmu nie znając historii Polski.
Innego dnia było poświęcenie zwierzaków. Były nawet kurczaczki :-)
A ostatniego dnia nowenny po Mszy św. była celebracja Transito św. Franciszka - zadanie domowe dla Was dowiedzieć się co to znaczy.
Wtedy jednak już mnie nie było. Wyjechałam do Santo Domingo o czym napiszę niedługo...

Saint Francis is one of the most known saints here because on this area there were franciscan fathers whose founded the mission (Apostolic vicariate in Zamora). Our bishop is also franciscan father - Walter Heras Segarra. In our Parish works franciscan fathers and saint Francis is a patron of Cacpe, one of the offices of goverment... And there is the tradition that they are preparing the novena... I helped a little - f.e. I wrote the petitions, and comments for the gifts and also sometimes I played the guitar. Every day of novena was about one frase from the prayer of saint Francis: Oh Lord, make me an instrument of your peace..."
After the Holy Misa sometimes we have a movie. F.e. about saint Francis and also about saint Maximilian Colbe who was the fallower of saint Francis - during this movie I had to explain some things for people because they didn't understand some situations from the movie without the knowledge about history of Poland.
In another day it was blessing of the animals. Some people brought also small chickens :-).
And the last day of novena after the Holy Misa it was the celebration of Transit of saint Francis - it will be your homework to get know what it's mean.
But in the last day of novena I left for Santo Domingo - I will write about it soon...









SPOTKANIE PASTORALNE W GUADALUPE / The pastoral meeting in Guadelupe

Ale nie w Meksyku :-). Tu też jest miejsce o takiej nazwie. Przez tydzień mieliśmy konferencje i spotkania w grupach na temat "Santa Misiones Populares" - Powszechne Misje Święte (ale nie takie jak mamy w Polsce). Mogłam poznać księży , siostry i wiernych świeckich zaangażowanych w duszpasterstwo. Ciekawe doświadczenie. Byli też ks. Łukasz i ks.Wojtek, więc mogliśmy nieco porozmawiać.

But not in Mexico :-). Here we also have place called like that. During one week we have a lot of conferences and meetings in the small groups talking about "Santa Misiones Populares" - Popular Saint Missions (but it's something new, not like "Missions" in Poland). I could meet with priests, sisters and lay people who are involved in the pastoral work. It was interesting experience. There were also Fr. Lucas and Fr. Wojtek, so we can talk a little bit.



                                            
                                     

niedziela, 18 września 2016

KOREKTA / The correction

Upss!!! Zrobiłam błąd w numerze konta  - to był post pt. "NAJWIĘKSZY DAR MIŁOSIERDZIA / The greatest gift of mercy". Numer rachunku bankowego jest tam już poprawiony ((zamias 1...7)
 Dzięki za każdą pomoc dla mieszkańców Guayzimi!

Oops!!! I made the error in the number of bank account in the post: "NAJWIĘKSZY DAR MIŁOSIERDZIA / The greatest gift of mercy". Now it's correct (not 1...but 7).
Thank you for every help for the habitants of Guayzimi!



czwartek, 1 września 2016

CODZIENNOŚĆ / Daily life

Dni płyną szybko  - już wrzesień. Co robiłam ostatnio?
Praca w ogródku, sprzątanie domu sióstr (pranie, mycie okien, itd.), pomoc przy 8 robotnikach (prawie miesiąc pomoc w gotowaniu obiadów pani Marii a teraz przygotowanie kawy o 10.00 z bułką i „refresco”  - jakiś chłodny napój zez miksowanych owoców po południu).
Posadziłam też ok. 200 kwiatków – róże i pelargonie…może uda się później zebrać nieco funduszy na budowę sal katechetycznych.
Oprócz tego czasem szukam i wypisuję ludziom zaświadczenia  o chrzcie (a Ojciec Tymon podpisuje).
Jestem przy 3 książce listy bierzmowanych – robię spis alfabetyczny na komputerze. Ale  czasem rozszyfrować co ktoś napisał to sztuka…
Np. ledwo co odczytałam takie: Guampakh Sanaguno. Pierwsze nazwisko otrzymuje się po ojcu, drugie po matce. Imiona się tez zwykle ma dwa – np. Shamich Véronica. Jest tu dużo matek samotnych z ojcem N.N. wtedy dziecko ma jedno nazwisko albo obydwa matki.
Co jeszcze robię? Mam katechezy przedchrzecielne dla rodziców i rodziców chrzestnych. I przygotowuję jedną dziewczynkę do I spowiedzi i Komunii i chłopca do bierzmowania. Mają skomplikowaną sytuację i nie mogą w soboty jak wszyscy inni.
Katecheza dla dzieci jest tu w soboty. W szkole  - tylko katolickiej…ale to nie wygląda jak w Polsce. Powiem tylko że mamy za co dziękować, że mamy dostęp do wiedzy o Bogu. Tu tego jest bardzo, bardzo mało. Jest dużo sekt.
Czasem czuję się tu bardzo sama. Przychodzi pytanie – czy podołam różnych sytuacjom (o których Wam nie napiszę… bo tu by trzeba być…). Ale czasem są też drobne radości. Czasem nawet ktoś mi przyniesie kawałek mięsa, jajka czy jakiś owoc.
Niektórzy ludzie trochę mnie tu polubili.  Szczególnie się uśmiechali mijąc mój ogródek, w którym pracowałam dniami a czasem nocami by doprowadzić go do jako takiego stanu po pół roku nieobecności sióstr.
Są też zabawne sytuacje. Ostatnio chciałam kupić bułkę tartą – nie wiedziałam jak sie nazywa, wiec mówię “chleb w proszku” a oni dali mi…mąkę.
Kiedyś w gazecie napisano, że Paroquia organizuje konkurs piękności. W Polsce myślimy od razu – w parafii konkurs pięknosci – po co? Ale trzeba wiedzieć, że tu sa dwie paroquie – kościelna i świecka. Bo parroquia to jednostka organizacyjna – jak u nas np. Gmina.
Mam zaproszenie na indiańskie wesele – może to i interesowne? (czasem ludzie myślą, że wszyscy biali mają dużo pieniędzy – ze względu na turystów).
A ja nie mam  to nie dam  ale może uda się zobaczyć ich tradycje. Zobaczymy czy Ojciec Tymon mnie weźmie do wioski.





 Days flow quickly – already we have September. What I did last time?
Time passed with working in the garden, cleaning the house of the sisters (washing, cleaning windows, etc.), support for 8 workers (almost a month helping with cooking meals to Mrs. Maria and now preparing coffee at 10.00 a.m. with breadcrumbs and "refresco" - a cool drink with the fruit afternoon).
I planted too approx. 200 flowers - roses and geraniums ... maybe later I raise some funds for the construction catechetical halls.
In addition, the time and I am looking for people unsubscribed certificate of baptism (the Father Tymon the have to just sign).
I'm at the 3rd book of confirmands – I do index on the computer. But sometimes is difficult to read what someone wrote and the surnames are difficult... f.e: Guampakh Sanaguno. The first name is obtained from his father, the other his mother. Names are also usually two - eg. Shamich Veronica. There are a lot of single mothers with the father N.N. then the child has one - only mother's name or both of mother.
What else do I do? I make catechesis for parents and goodparents. 
I am preparing one girl to the first confession and Communion and boy for the Confirmation. They have a complex situation and not on Saturdays as everybody else. Catechesis for children is here on Saturdays. At school – just in Catholics schools ... but it does not look like in Poland as well. Let me just say that we have a lot to thank that we have access to the knowledge of God. Here, this is very, very little. There is a lot of sects which use it.
Sometimes I feel very alone. Comes the question - is able to cope with different situations (which I do not write ... because you would have to be here to understand all ...). But sometimes there are small joy. Sometimes someone will bring me a piece of meat, eggs and some fruit.
Some people liked me a little here.  Especially passing my garden tehy are smiling, where I worked by day and sometimes at night  (to bring it to such a state after six months of absence sisters).
There are also funny situations. Recently I wanted to buy bread crumbs - I did not know this name is Spanish, so I say "please give me the bread in the powder" and they gave me ... flour.
Sometime in the newspaper wrote that Paroquia organizes beauty contest. In Poland, we think right away - in the parish beauty contest - for what? But you must know that there are two paroquie - ecclesiastical and secular. Because Parroquia is an organizational unit - as in our example - commune.
I have an invitation to the Indian wedding – maybe it is self-serving? (Sometimes people think that all white people have a lot of money - because of tourists - and I do not have it :-)
I would like to see their traditions. We'll see if Father Tymon will take me to the village.