niedziela, 10 września 2017

Tu wszędzie... / Here everywhere...

Tu wszędzie jest moja Ojczyzna... brzmiała mi w uszach piosenka z podstawówki...
https://www.youtube.com/watch?v=hFlbBcy3Vjw
 I w na Podkarpaciu u rodziny, i w Częstochowie na 8-dniowych rekolekcjach ignacjańskich...a teraz w drodze do Warszawy do Centrum Misyjnego... Jak piękna jest Polska!!!!

Here everywhere is my homeland... sounds in my ears the song from the time of elementary school...
https://www.youtube.com/watch?v=hFlbBcy3Vjw
In my region - Podkarpacie wher is my family, and in Częstochowa during my spiritual retreats (8 - days in silence) and now in the way to Warsaw to Misonary Center... How beatiful is Poland!!!


sobota, 19 sierpnia 2017

TELEFON / Mobile Phone

Ogłoszenia
 - skradziono mi telefon, dlatego straciłam wszystkie kontakty a także what's up. Teraz mam pożyczony i starszy, więc bez internetu.
- będę w Polsce we wrześniu na rekolekcje, jakieś kontrolne badania, mnóstwo wizyt u dentysty oraz inne załatwienia. "Wakacje" dla misjonarza to nie zawsze wakacje ale fajnie jest zobaczyć kraj po dłuższej nieobecności, zjeść trochę polskiego chleba (tu nie spotkałam mąki żytniej i chleb tylko w dużych miastach jest a i tak niepodobny do polskiego). Może się spotkamy na polskich drogach na jakiejś Mszy św...

Classifieds
  - My phone was stolen, so I lost all contacts and what's up. Now I have borrowed and older, so I have no internet.
- I will be in Poland in September for retreats, some medical checks, a lot of visits to the dentist and other arrangements. "Holiday" for a missionary is not always a holiday but it is good to see the country after a long absence, eat some Polish bread (here I did not meet rye flour and bread only in big cities but is so unlike Polish).
Maybe we will meet on Polish ways someday on Holy Misa.

...


wtorek, 25 lipca 2017

FILM O MOIM MIEJSCU - KANTON NANGARITZA / The movie about my place - Canton Nangaritza

Urząd miasteczka Guayzimi - małego, ale które jest stolicą Kantonu Nangaritza -  zrobił film. Jest po hiszpańsku ale ale razie nie mam czasu go przetłumaczyć - ani... nie umiem "wkładać napisów" ale możecie przynajmniej pooglądać niektóre rzeczy, które są w Guayzimi i w wioskach do których jeździmy.


City Hall our small Guayzimi - small but which is the capital of Canton Nangaritza - made a film. It's in Spanish but I do not have time to translate it - either ... I can not "insert the subtitles" but you can at least see some of the things that are in Guayzimi and the villages we go to.

https://www.facebook.com/camaraenaccionSD/videos/10154041032927582/



Ale w takim stroju plemię Shuar występuje już tylko z okazji swoich świąt i dla turystów.

But in this suit the tribu Shuar shows itself only during his feasts and for turists.

GOŚĆ Z KANADY / The visitor from Canada

Odwiedził nas Pan Zenon z Kanady (ale jest Polakiem) - podróżuje po całym świecie w czasie urlopu. W tym roku zawitał do Ekwadoru, nieco pokazaliśmy Mu pracę na naszej Misji Franciszkańskiej. Zaczęliśmy ostro - przyleciał 4 lipca a 5 wyruszyliśmy do Chumpiaz na Pierwszą Komunię św.  Z Guayzimi podróż prawie 2 godziny samochodem terenowym do Shaimi  - Centrum plemienia Shuar -  a następnie wędrówka przez dżunglę 4 godziny przez dżunglę. Pan Zenon stwierdził, że to lepsze ćwiczenie niż porządna siłownia :-). Oczywiście już z drogi z lotniska wieczorem w Loja musiał kupić gumowce, bo wyruszyliśmy 5 lipca o 5.00 nad ranem.

Visited us Mr. Zenon from Canada (but He is Polish) - He travels to a many place in the world during his vacations. In this year he came to Ecuador, so we showed him a little our work in Franciscan Mission. We started severely - he came 4th July and the next day we went to Chumpiaz for the celebration of the First Comunnion. From Guayzimi the journey lasts almost 2 hours road vehicle to Shaimi - Shuar tribe center - then 4 hours through the jungle. Mr. Zenon stated - this is better exercise than in the hard gym :-). Of course already from the way from the airport we has to bought in Loja  the pair of waders, because the next day we had to leave our house at 5.00 a.m.

 Skóra zabitego przez Indian węża z boa.
The skin killed by Indian boa snike.

Miałam przejść przez te kładkę... a mam lęk wysokości (tu nie widać ale było dwa metry nad wodą) powiedziałam, że jak mi nie zrobią natychmiast poręczy to nie przejdę, bo jestem katechetka a nie akrobatką :-). Nie mógł mnie nikt za rękę przeprowadzić bo kładka jest spróchniała i wytrzymałaby tylko jedną osobę....Moi trzej towarzysze miłosiernie nie chcieli zostawić mnie w dżungli i poręcz się zrobiła :-).

I had to pass through this footbridge ... and I have high anxiety (You can not see on the photo but it was two meters above the water) I told my fellows if they don't not immediately make the handrail I will not go because I'm a catechist and not acrobat :-). It was no possible to help by in other way - taking my hand because the footbridge was rotten and could withstand only one person .... My three companions mercifully refused to leave me in the jungle and the handrail was made :-).

Nie tylko przez dwumetrowe rzeki ale i przez o wiele większe przechodzimy przez wiszące mosty - ale tu całe szczęście poręcze były.

Here we have not only two - meters rivers but much deeper and wider, so we have to cross it by suspension bridge.
Przed wioską wisiał świeżo zabity wąż - "Zbutwiały liść" (Hoja podrida) - jeden z najbardziej jadowitych. Jeden z mężczyzn zabił go maczetą gdy podchodził do bawiącego się dziecka. Co za Boża Opatrzność!

In front of the village hung a freshly killed serpent - "Broken leaf" (Hoja podrida) - one of the most venomous.  One of the men killed him with a machete when he approached a child. What a God Providence!





Dzięki temu, że miałam fotografa pierwszy raz mogę pokazać jak pracuję po przyjściu na wioskę - w czasie gdy Ojciec spowiada prowadzę katechezę dla dzieci i dorosłych. Tu też pokazywałam dzieciom co robić w czasie uroczystości Pierwszej Komunii.
 Czasem mówię bardzo obrazowo jak widać - prawie strzeliłam ze świecy jak z łuku :-)

Thanks to the fact that I had a photographer for the first time, I can show how I work when I come to the village - in this time Father confess and I lead catechesis for children and adults. Here I also showed the children what to do during the First Communion ceremony.   Sometimes I say something in a very visually way as you can see - almost I shot from the candle like from arc :-)
 W czasie Mszy św. zwykle śpiewam psalm - w naszej parafii wcześniej się czytało.
Mam nadzieję, że uda mi się nauczyć kilka osób (polskich) melodii i też zaczną śpiewać.




 No i gram na gitarze.

And I play the guitar.
 Taka ładna stonoga była w lesie.
Such a pretty centipede was in the woods.


Niestety znów zastała nas noc w dżungli (ciemna noc jest już ok. 19.00), bo Pana Zenona rozbolała trochę noga i nie mogliśmy iść szybko. Ale wiecie co? Zrobiło mi się bardzo miło bo... kilku mieszkańców z Shaime zaczęło się o nas martwić dlaczego nas jeszcze nie ma (samochód zostawiamy przed kaplicą wiec wiadomo, żeśmy jeszcze nie wrócili). Jeden z katechistów - Justino Kukush -  wyszedł po nas z latarką i z wodą. A drugi, który miał zranioną nogę i nie mógł iść wyszedł na skraj wioski... To nie pierwszy raz gdy doświadczam takiej pięknej wdzięczności chociaż kilku ludzi za nasza tu pracę.

Unfortunately again we found a night in the jungle (dark night is already around 7pm), because Mr. Zenon had some problems with a leg and we could not go fast. But do you know what? I was very happy because ... a few Shaime residents started to worry about us  - why we were not there (we had leaved the car before the chapel so they know we haven't returned yet). One of the catechists - Justino Kukush - came out with his flashlight and water. And the other one who had a wounded leg and could not walk a lot - go out to the edge of the village waiting for us ... This is not the first time I experience such a beautiful gratitude though a few people for our work here.


Justino powiedział, że jedna Pani z wioski prosi o chrzest dla jej niemowlęcia. "Teraz, ok 22.00?" - pyta Ojciec. Justino odpowiedział - "Tak, teraz, bo dziecko już dwa razy prawie umarło - jest jakieś chore"... Więc jeszcze był chrzest ("Na wszelki wypadek" Ojciec Seweryn zawsze ma ze sobą oleje święte i książeczkę do sakramentów).
Jedna z rodzin później, widząc, że jeszcze tak późno jesteśmy w Shaimi poczęstowała nas jajkami, juką i platanami. Ojciec  dodatkowe miał zmęczenie bo jeszcze później musiał prawie dwie godziny prowadzić samochód na tych drogach górzystych i czasem z przepaścią...Do domu wróciliśmy o północy... Zmęczeni potwornie ale cali i zdrowi.

Justino said that one woman from the village had asked for baptism for her infant. "Now, about 22.00?" Father asks. Justino said - " Yes, now, because the child has almost died almost twice - there is a sickness" ... So there was yet baptism ("Just in case" Father Seweryn always has holy oils and a booklet for the sacraments).
One of the families later, seeing that we are still so late in Shaimi, gave us eggs, yuka and plantain. Father extra was tired because even afterwards he had to drive almost two hours on these mountain roads and sometimes with a precipice ... We came back home at midnight ... Tired  horrible but all and in good health.





poniedziałek, 24 lipca 2017

TROCHĘ O DZIECIACH / Some things about children

Lubię pracować z dziećmi, ale najbardziej z tymi biedniejszymi na wioskach – niestety każdą grupę mogę odwiedzać raz na miesiąc (mamy tych miejsc do odwiedzenia 35 wiosek). W Centrum też mam grupę dzieci. Na ostatnim spotkaniu Infancia Misionera ( Papieskie Dzieła Misyjne Dzieci – to najpopularniejsza tu grupa) piekliśmy placek .
Do wioski Yayu wcześniej mogliśmy dojechać tylko rzeką, ostatnio zrobili tam drogę – pojechaliśmy samochodem. No i była kolejka żeby każdy sobie usiadł za kierownicą i „pipnął”  - radości co niemiara.

I like to wrok with children, but the most with those who are poores) in our parish, in villages - what a pity that every group I can visit usually just once a month (we have 35 places to visit). In the Center of parish also I have a group. During the last meeting before vacations our group Innacia Misionera (the Pontifical Society of the Holy Childhood - this is the most frequent group en Ecuador for children) we made the cake.

To one village - Yayu - before we could go only by river. One moth before they made at least the way on earth so we could go by car. And it was the line because every childl wanted to sit for the momemt in car and make "beep" :-). It was a lot of joy.




piątek, 14 lipca 2017

Błoto na drodze



Jak popada często odpada kawałek brzegu i błoto i drzewa zjeżdżają. Tak nas zablokowało raz na trasie do wiosek. Pojechaliśmy do najbliższej wioski pożyczyć łopaty, trochę też rękami odgarnialiśmy a z drugiej strony na linie odciągali galezie i korzenie. Na koniec O. Seweryn rozjechał pozostałą górkę błota samochodem terenowym – i droga mogła nadal służyć. W tych warunkach samochód z napędem na 4 koła jest niezbędny. Jak dobrze, że Miva Polska pomaga takie zdobyć dla wielu polskich misjonarzy!





Niebezpieczna rzeka


Że tu pada to wiecie. Ale ostatnio padało ogromnie dużo. Rzeki bardzo przybrały a dla niektórych to jedyna droga transportu. W jednej z naszych wiosek – Mariposa -  na niebezpieczną rzekę wypłynęło na swoje pole 7 osób i zginęło 4. Nasza katechistka, dwoje małych jej dzieci i dziewczyna w ciąży. W tym samym dniu byliśmy na Mszy św. w Mariposa, ale oni nie przyszły, pojechali na poletko (finka), wracając z niej, utonęli. Przepływaliśmy na drugi brzeg rzeki i prąd był tak silny, że ledwie z motorem można było zapanować nad kierunkiem łodzi. Ci, którzy ocaleli mówili, że im motor zgasł i nie byli w stanie już nad łodzią zapanować, wywróciła się. Pomódlcie się za tę rodzinę, a szczególnie za Sandrę, naszą katechistkę – miała tyle lat co ja…

Sandra jest w białej koszulce przy obrazie pana Jezusa